10 lat minęło jak jeden dzień.

Rok 2017, piękny rok. Rok, w którym mija 10 lat od momentu, gdy wyszłam z moją pasją na światło dzienne. Mam tu na myśli „wyjście” mojego muzykowania poza mury mojego domu 🙂

Do dziś odnajduję niezliczone ilości pisanych przeze mnie, zapomnianych tekstów. Fajnie jest tak cofnąć się w czasie i powspominać coś, co daje Ci kopa na całe życie, napędza to wszystko, sprawia, że nie stoisz biernie w miejscu. To jest właśnie pasja – coś co pochłania nas bez reszty, coś co wywołuje uśmiech na naszych twarzach, coś – dzięki czemu odczuwamy ogromną przyjemność i w końcu coś – co może nas dowartościować.

Pamiętam, jak podczas wywiadu dla Polskiego radia opowiedziałam historię bycia wokalistką rockowej kapeli, wiecie- Judas Priest i te sprawy…. tak, śpiewałam w rockowych zespołach, w bardzo rockowych zespołach – stąd też ogromne zdziwienie prowadzącego audycję 🙂 nie dziwię się. Biorąc pod uwagę, że nagrywam przeważnie pop-rock, ballady, anielski głos…. można się zdziwić. Uwielbiam hard rocka.

W pewnym momencie dostałam propozycję ciekawego projektu – w końcu mogłam zacząć nagrywać w studio. To było dokładnie w roku 2011 – kiedy to powstał singiel „Kryształowy sen” – podsycił moją chęć działania i upewnił, że  na jednej piosence się nie skończy.

Jadę tutaj bardzo skrótowo, pomijam wiele wątków – ale o innych kwestiach możecie posłuchać, lub poczytać w moich kilku wywiadach.

Rok 2012 – taki przełom – nagrania solowe. Miałam już dość pisania tekstów, składowania ich w szufladzie, trzeba było w końcu zarejestrować to wszystko. Spotkałam odpowiednich ludzi, znalazłam odpowiednie studio i zaczęłam od pięknej, lirycznej i mądrej ballady – potem już było tylko lepiej i prościej. Poczułam się pewniej w tym wszystkim. Siedzę w tym do dziś i nie zamierzam przestać. Mało tego, pracy nad muzyką mam coraz więcej i dobrze mi z tym. Nie siedzę z tyłkiem na kanapie, nie oceniam innych, tylko pracuję na coś co daje mi radość, na coś, czego też chętnie posłuchają inni. To jest piękne – mieć tę świadomość, że nagrasz coś, czego słuchają inni, gdy to skomplementują – to jest milion razy silniejsze niż jakakolwiek krytyka.

W ubiegłym roku udało nam się nagrać utwór w zupełnie nowym dla mnie gatunku, muzyka klubowa. „Gra o wszystko” trafiła do Polskiego radia. Niesamowite uczucie,  gdy w końcu coś na co pracujesz kupę lat nagle „zatrybi”. Dobrze mi ze świadomością, że piosenka jest puszczana przez PR. To takie pyszne, miłe i zarazem naturalne.

Oczywiście miałam też momenty zwątpienia, taki muzyczny dołek, gdy myślałam sobie „po co mi to wszystko” – wtedy napisał do mnie założyciel zespołu Loka, Kamil, który naprostował moje chore myślenie, pokazał mi jak to wszystko naprawdę wygląda, na czym to polega. Pokazał profesjonalne studia nagraniowe, podbudował psychicznie…. aż wiara zaczęła kiełkować i wzbijać się o wiele wyżej niż zdołałabym sobie to wyobrazić. Strasznie dużo z tego wyniosłam, przez te lata poznałam wielu wspaniałych ludzi, doświadczyłam wiele i wiele się nauczyłam. Nikt mi nigdy tego nie odbierze. To wszystko jest we mnie zakorzenione tak mocno, że nie da się tego wyplenić:)

Wielu ludzi narzeka, że ich życie jest nudne, szare, smutne. Narzekają – ale nie robią nic, by odmienić swój los, nie próbują, nie doświadczają, bo po prostu nie wierzą. Nawet chyba przestali marzyć.

Całą sztuką bycia szczęśliwym są: wiara, motywacja i obrany cel…. bo gdy takowy już mamy, to nie marzymy – MY TE MARZENIA JUŻ SPEŁNIAMY. Nie ma czasu na narzekanie – jest pora na działanie.

To są takie moje wieloletnie przemyślenia – myślę, że na miejscu 🙂 tak powinno być.

Pracuje się na coś przez lata, żeby potem zbierać tego plony.

W październiku mój kolejny singiel, oczywiście w połączeniu z teledyskiem. Równolegle cały czas pracujemy z Łukaszem Stawińskim nad naszym wspólnym projektem. Współpracujemy razem od mojej pierwszej piosenki, aż w końcu zaczęliśmy pracę nad projektem duetowym. Pamiętajcie by zawsze otaczać się pozytywnymi ludźmi. Takimi, którzy będą Was pchać do góry mimo wszystko, cokolwiek by się nie działo, Ci drudzy zaś mogą Was tylko pociągnąć na dno, bo będzie im zwyczajnie żal, że chcecie coś w życiu osiągnąć.

Życie jest zbyt krótkie na stanie w miejscu, trzeba działać i mieć odwagę to robić, korzystać z każdej szansy, wypatrywać jej na każdym kroku. To nic, że czasem coś nie wyjdzie, za którymś razem w końcu się uda.

A teraz biorę się do dalszego pisania tekstów, a jest nad czym pracować…. 🙂